Stasek i Boże Narodzenie czyli przedświąteczna porada domorosłego mistrza perswazji

Zbliża się okres świąteczny i nasze firmowe skrzynki mailowe zaleje fala sztampowych życzeń od naszych dostawców, współpracowników a rzadziej od klientów bo przecież utarło się że życzenia wysyłamy do tych do których mamy jakiś interes w postaci subtelnego przypomnienia się, wzbudzenia sympatii itd. Szczerze powiedziawszy to w moim programie pocztowym na okres świąt włączam filtr na słowa ” Świąt”, ” Świąteczne”, „Święta” oszczędzając sobie codziennie trochę czasu na czyszczenie skrzynki. Poza tym Stasek T. rozpuścił mnie pokazując jak powinny wyglądać prawdziwe biznesowe życzenia. Uświadomił że powinien to być mix ciepła, jakiegoś cudu i niepowtarzalności. Ale po kolei ….
To była Wigilia kilka lat temu. Nie lubię Świąt bo wprowadzają w domu chaos. Cierpię wtedy a moje cierpienie potęguje poczucie winy.
Powód jest bardzo prosty. Marusia ( moja żona ) należy do kobiet które wszystko robią najlepiej i wszystko wiedzą najlepiej i w okresie światecznym robię co mogę żeby nie traciła energii na pouczanie mnie i pokazywanie mi co zrobiłem nie tak.
Usuwam jej się z drogi, zaszywam gdzieś w kąciku i cierpię patrząc ile rzeczy jest do zrobienia bez mojego w tym udziału. Z takiego właśnie zaszycia tuż przed kolacją wigilijną brutalnie wyrwał mnie dzwonek do drzwi i dochodzący zza nich lekko zachrypnięty śpiew:
– Przybieżeli do Betlejem Paaaaasteeeerzeee !!!!!!
Wszystko się zgadzało. Mój dom przypomina nieco szopkę bo w końcu 100 lat temu służył za folwarczną stajenkę. Działania moich dzieci też przypominają czasami szopkę więc do rozwiązania pozostało jedynie pytanie kto jest tym cudnie śpiewającym pastuszkiem.
– To ten fajny Pan co mieszka w małym domku obok – powiedziała Hania która była najbardziej czujna bo od rana wypatrywała aniołka z prezentami.
Otworzyłem drzwi a za nimi stał Stasek.
Stał to może za dużo powiedziane ponieważ ……przybrał pozycję ni to wertykalną ni to horyzontalną.
W ręku trzymał lekko brązowy opłatek i święty obrazek. Oba rekwizyty musiały być poświęcone bo niemal byłem pewien że widzę cud przepływający z ręki która je trzyma do błędnika który nie pozwalał Staskowi się wywrócić.
– Jaceeek, ku.waaaa !!! Święta są to przyszedłem po kolędzie, Ty nygusie !!! Choćże niech Cie ucałuje !!! No i opłatek przyniosłem dla Was i obrazek !!!!
Stasek obcałował mnie serdecznie a potem dzieci które po tym pocałunku miały z racji nikłych doświadczeń z alkoholem cały wieczór szampański humor i padły o zadziwiająco wczesnej porze.
– A gdzie żona ??? – Zapytał Stasek rozglądając się za gospodynią.
– Głowa ją boli – powiedziałem sądząc że to będzie najprostsze do zrozumienia dla mężczyzny wytłumaczenie. Tłumaczenia że musiała pójść do łazienki żeby przewinąć Jasia na lewą stronę, albo że przypomniała sobie że zostawiła w Cieszynie nie wyłączone żelazko wydawały mi się lekko wydumane.
Połamaliśmy się ze Staskiem opłatkiem, pożyczyliśmy sobie zdrowia. Stasek spojrzał na choinkę migającą za oknem.
– A ja ku.wa nawet choinki nie mom  – powiedział smutno.
– Stasiu, masz drzewko przed oknem to może dam ci parę groszy na jakąś bańkę ??? No i możesz z nami zjeść kolację …
Stasek ożywił się słysząc o bańce.
– E nieee Jacek…… jak dasz na bańkę to pokolędujemy razem z bratem .
Stasek schował datek na bańkę do kieszeni i wręczył mi obrazek. To był obrazek ze św. Antonim z jednej strony i napisem ” Pamiątka z kolędy 2007. Szczęść Boże” z drugiej.
Święty Antoni to ten pod którego wizerunkami w kościele wystawione są skarbonki z napisem ” Ofiara na chleb dla ubogich „….Wtedy pomyślałem że głupi są Ci którzy naśmiewają się z ludzi modlących się do obrazków wierzących w takie zabobony. Ja tam wierzę, bo przecież św. Antoni dał Staskowi chleb powszedni ( że w płynie to tylko dowód na to że wiedział co mu bardziej potrzebne ) …. a mnie w myśl tego co było napisane na drugiej stronie obrazka, Pan Bóg poszczęścił takim sąsiadem.
I nie ma w tym co piszę żadnej ironii ……
Komentarz biznesowy: 
1/ Zbliżają się święta i – na miły Bóg – nie wysyłaj wszystkim sztampowych życzeń na skrzynkę bo tego i tak nikt nie czyta
2/ Jeśli już wysyłacie coś na maila to niech będzie to jakiś dowcipny filmik w którym załoga Twojej firmy zaśpiewa albo zagra okolicznościową pieśń bądź piosenkę. Niestety nie mogę tego zobrazować ponieważ nie mogłem się doszukać filmu w którym ekipa z konkurencyjnej agencji reklamowej odśpiewała „White Christmas” w wersji punkowej i to z takim czadem że oglądałem to z wielka przyjemnoością i ….  gryzłem z zazdrości paluchy że to nie ja wpadłem na ten pomysł,  tym bardziej że strasznie fałszowali i byłem pewien że zagrałbym to z moją ekipą dużo lepiej 😉
3/ Dobrym rozwiązaniem jest telefon do strategicznych klientów bądź dostawców i złożenie życzeń z ważnym elementem napomknięcia o członkach rodziny ( jeśli nasz klient takich posiada ).  To dlatego w niektórych biznesowych kalendarzach z kontaktami są rubryki  ” Family ” gdzie po rozmowie z klientem o wszystkim i o niczym notujesz imiona dzieci i żony oraz mniej więcej w jakim są wieku. Pamiętanie o tym w kolejnych rozmowach robi na klientach duże wrażenie … wiem coś o tym.
4/ Najlepszym z najlepszych jest zrobienie tego co zrobił Stasek T. czyli wizyta u klienta, ale tutaj uwaga  ! … nie robimy tego tak jak Stasek w sposób niezapowiedziany … no i staramy się żeby po naszej wizycie klient przebywający blisko nas mogł później wsiąść do samochodu bez ryzyka utraty prawa jazdy. Stasek niestety o tym zapomniał 🙁 .
Miło jest wręczyć jakiś świąteczny, oryginalny upominek. Może to być jakiś stroik, mała choinka, jakiś oryginalny dla danego regiomu przysmak świąteczny. W Cieszynie – skąd pochodzi moja żona takim świątecznym przysmakiem jest tzw. Murzyn czyli ciasto z biała kiełbasą w środku. Pamiętam jakie na mnie zrobiło wrażenie kiedy je spróbowałem pierwszy raz. Wygląda ono tak jak na zdjęciu na samym dole  dole
Jeśli Spodobała Ci się świąteczna opowieść o moim sąsiedzie i mentorze i chciałbyś poznać go bliżej w kolejnych
odsłonach to poniżej możesz zapisać się na listę Jego  „fanów” i otrzymywać kolejne opowiadania o nim na swoją skrzynkę mailową.


 

murzyn

2 Responses to Stasek i Boże Narodzenie czyli przedświąteczna porada domorosłego mistrza perswazji

  1. Ewa Margańska napisał(a):

    No, Jacusiu, znów mi dogodziłeś…tą opowieścią z biznesowym zakończeniem.A właśnie wróciłam do domu z Seminarium Duchownego, gdzie, jak co roku, przekazaliśmy Betlejemskie Światełko Pokoju.Ach,ten chór męskich głosów, urzekający,niczym solówka Twojego Staska!A mój kontralt polonistyczno-ogniskowy – jak współgrał (prawie) niebiańsko! Żałuję, że nie możesz tego usłyszeć,schowany w jakiejś czeluści przed okiem Marusi. Z nadzieją, że Hunowie dzielnie matce sekundują,przesyłam Wam serdeczne życzenia: niech Każde z Was śpiewa czy gra w ten radosny czas na swoją wybraną nutę!Najważniejsze, że w cudownym chórze!

    • Jacek Tyrański napisał(a):

      Ewo …bardzo dziękuję za wspaniałe życzenia 🙂 I cieszę się że opowieść o Stasku T. spodobała ci się 🙂 Jest ich na tym portalu znacznie więcej wystarczy w wyszukiwarce obok wpisać hasło ‚ Stasek ” i powinno wyskoczyć kilka artykułów o tej wspaniałej na swój sposób postaci 🙂
      No i odwzajemniam życzenia … dużo zdrowia, poczucia humoru i dystansu ( tego do siebie i do świata ). No i oczywiście sukcesów w konkursach za które mocno trzymam kciuki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *