Opowiadanie o Stasku T. – moim mentorze i domorosłym mistrzu perswazji . Część 1 – Reguła wzajemności

    Ten cykl opowiadań jest o perswazji … domorosłej perswazji jakiej nauczyłem się od mojego sąsiada – Staska T.
O tym kim jest Stasek T. i dlaczego postanowiłem o nim pisać możesz przeczytać TUTAJ
Stasek jest bardzo skuteczny i niemal zawsze realizuje swoje cele ( a ściślej mówiąc jeden cel ).
  Dlatego jestem przekonany że jeśli zależy Ci na skutecznej sprzedaży, albo efektywnej perswazji to  czytając te opowiadania znajdziesz niejedną darmową poradę dla siebie 😉
  Aha ! … Jeśli już po pierwszym opowiadaniu polubisz Staska i jego lekcje to zostaw pod spodem komentarz.
Jestem przekonany że kiedy mu o tym powiem będzie wniebowzięty i tym chętniej pójdzie ” w stronę słońca ” …

Opowieść pierwsza : Stasek redystrybutorem pomocy Unijnej

Pewnego ranka ( tak koło 9:00 ) zbudził mnie głos Marusi :

– Wstawaj, Stasek się dobija do drzwi i wygląda na spragnionego …

Noż kur… dwanaście !! Zerwałem się a w głowie latały mi wersy :

Kiedy pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą – Ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi !!!!  .

No to podbiegam do drzwi, otwieram i zanim Stasek cokolwiek zdążył powiedzieć krzyknąłem

– Nie Stasiu !!! Tak ku.wa nie będzie !!!! Przecież ja nie jestem bankiem !!!!

Stasek patrzył na mnie trochę zdziwiony … …. a w ręku trzymał reklamówkę. Po paru sekundach krzyknął jak to on:

– Jaceeek, ku.waaa !!!! Nie krzycz na mnie !!! Przyniosłem Ci coś !!! Mosz tutaj ode mnie prezent !!! A ciasteczka dej maluchom !!!

I podaje mi pełną reklamówkę . Zerkam do środka a tam dwie paczki makaronu i trzy duże pudełka herbatników. Wszystkie paczuszki oznakowane flagami Unii i napisy że to jakaś pomoc.

– Dziękuję Stasiu ale wiesz że nie potrzebuję pomocy, zwłaszcza Unijnej. Tobie się to bardziej przyda …

– Jaceeeek, bierz ku.wa jak daję !!!! Mam tego dużo więcej w domu !!! ”

– OK Stasiu … dziękuję Ci za to że o mnie pomyślałeś .

Wziąłem reklamówkę, uścisnąłem Staska i pożegnałem się z nim. Ale Stasek dalej stoi smutny w drzwiach i z żalem woła ( Stasek woła zawsze … nawet jak stoisz tuż koło niego )

– Jaceeek, popatrz !!! Kurwa o wszystkim pomyśleli… Makaroniki, ciasteczka ale o piciu to nie pomyśleli !!!

– Fakt Stasiu, nie pomyśleli …. no to masz Stasiu, kup sobie coś do picia .

Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem 15 zł.

Zadowolony z siebie poszedłem do Marusi wręczając jej podarunek Staska i poinformowałem ją że pomoc Unijna kosztowała nas 15 zł. Marusia zmrużyła oczy i szybko policzyła coś.

– Przepłaciłeś  – powiedziała z lekko ironiczną miną. Na kolację dostałem kopiaty talerz makaronu i gdyby nie boski sos przygotowany przez Marusię to makaron byłby niemal nie do zjedzenia ….

 

Komentarz „biznesowy”  i nauki wyciągnięte z wizyty Staska :

Właściwie to z tego opowiadania można wyciągnąć dwa wnioski.

Czasami wtedy kiedy klient się tego po Twojej firmie zupełnie nie spodziewa warto dać mu coś wartościowego od tak … od siebie dla niego, zupełnie bez okazji i zupełnie nie chcąc nic w zamian.

Wtedy sygnalizujesz mu że jest dla Ciebie ważny, zaskakujesz go swoją bezinteresownością a w przyszłości a nawet niemal od razu to co zrobiłeś zaprocentuje korzyściami. Dlaczego ? Ponieważ istnieją w sprzedaży reguły wdzięczności i wzajemności które bardzo często niezbyt etycznie wykorzystują „domokrążcy”.

Ale w ręku dobrego sprzedawcy to naprawdę mile widziany i skuteczny oręż w utrzymaniu dobrych relacji z klientem.

Drugi wniosek z tego opowiadania to taki że niestety zbyt często za „unijną pomoc” po prostu przepłacamy 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *