Category Archives: Fajne Kampanie Reklamowe

Czasami bywa tak że jedynym atutem jaki posiadamy jest …. poczucie humoru !

Bardzo często jest tak że wydaje się że nasza firma ( czasami my sami ) nie mamy żadnych atutów które przemawiałyby za wyborem naszej oferty czy osoby.

Czy powinniśmy zatem odpuszczać w takich przypadkach ???

Zdecydowanie NIE … pod warunkiem że użyjemy tajnej broni pod postacią poczucia humoru połączonego z wielkim dystansem do tego co robimy 🙂

Pamiętam jak prowadząc rozmowy z jednym z większych producentów na rynku spożywczym w Polsce miałem pełną świadomość że moja oferta nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Wiedziałem że do takiego klienta będą ” startować ” konkurencyjne firmy posiadające dużo większe możliwości niż moja …. a jednak to MY realizowaliśmy zamówienia.

Być może rozwiązaniem zagadki były maile osób z działu marketingu tej firmy które zaczynały się mniej więcej tak :

” I znowu Panie Jacku poprawił mi Pan humor swoim mailem mimo że jest plucha, poniedziałek a szef dzisiaj chodzi nie w humorze. Bardzo dziękuję 🙂 „

Ale żeby nie było że się chwalę i żeby nie naruszać tajemnicy korespondencji handlowej przytoczę inny przykład .

Osoba próbująca sprzedać swojego starego Golfa który prawdopodobnie nie miał żadnego atutu przemawiającego za jego kupnem umieścił takie oto ogłoszenie i …. jego Golf przez moment stał się hitem na portalu ogłoszeniowym.

A wszystko przez …. zresztą sami zobaczcie 😉

P.S. A swoją drogą to wielka szkoda że ludzie z taka wyobraźnią i ” lekką klawiaturą ” wyjeżdżają do UK ….

SignumAB

 

 

Golf dobre głoszenie

Ogłoszenie: Volkswagen Golf z niesamowitą historią
Sercem tej tętniącej mocą maszyny jest 4-cylindrowy, doładowany silnik diesla legitymujący się mocą 70 KM.
Jak nietrudno się domyślić auto ma sportowe osiągi. W moim mieście jest to jeden z szybszych wozów (zagrozić mi może tylko Skoda Felicia). Przyspieszenie jest sprawą odczuwaną subiektywnie, ale moim zdaniem start Boeinga 737 w konfrontacji z moim Golfem to ledwie spacer. Moment, w którym strzelam ze sprzęgła ruszając Golfa z miejsca spoczynku jest niczym heroinowy orgazm. Wataha wściekłych koni mechanicznych rozbija się o asfalt powodując przyklejenie głowy do zagłówka. Wskazówka prędkościomierza szybuje ku górze niczym sekundnik w analogowym zegarku. Każde muśnięcie pedału gazu uwalnia kolejne pokłady adrenaliny… Choć jest to auto sportowe, można się nim przemieszczać z gracją, rozkoszując się flegmatycznym rytuałem motoryzacyjnej uczty.
Samochód byłby w stanie idealnym gdyby nie kilkanaście mankamentów. Opony założone w 1996 roku więc ich stan oceniam na 4+. Myślę, że pośmigają jeszcze z pięć sezonów (druty widać tylko w jednej). Fabrycznie siedzenie kierowcy było obszyte całunem turyńskim, ale zdjąłem ponieważ pylił mi na garnitur. Samochód mimo swoich lat ma wyposażenie, którego nie powstydziłby się nowy Mercedes klasy premium:
– szyberdach
– światła przeciwmgielne
Oczywiście mogłem o czymś zapomnieć. Golf od narodzin był autem bardzo energicznym i aktywnym.
Udało mi się ustalić kilka szczegółów z jego barwnego życia, oto kilka z nich:
ok. 1990 – poczęcie Golfa. W noc poczęcia Golfa po raz pierwszy w świecie nowożytnym na niebie zaistniało zjawisko koniunkcji Jupitera i Wenus. Poprzednio miało to miejsce w noc, podczas której jeden z niewolników skończył fugować czubek piramidy Cheopsa. Stało się jasne, że mamy do czynienia z bytem ponadprzeciętnym.
Rok 1991 – Golf wygrywa 24-godzinny wyścig Le Mans. Za sterami niemieckiego bolidu siedzieli: Zygmunt Hajzer, Pascal Brodnicki i Beata Kozidrak.
Rok 1992 – Golf trafia na okładkę Men’s Health jako najbardziej męski samochód dekady.
Rok 1994 – nastoletni Władimir Putin zostaje uchwycony przez fotoradar jadąc Golfem.
Rok 1995 – Golf gościnnie występuje w jednym odcinku amerykańskiego serialu animowanego dla dzieci „Gdzie jest Wally”.
Rok 1996 – Golf został wybrany przez Watykan na papamobile. Niestety, głowa kościoła uznała, że kolor czerwony jest zbyt krzykliwy.
Rok 1997 – Golf zajmuje 2. miejsce w rajdzie Paryż-Dakar zostając pierwszym samochodem, który pokonał rajd bez świateł i przeglądu.
Od roku 1998 do 2000 – Golf bierze udział w wojnie Erytrejsko-Etiopskiej jako samochód do transportu piasku na pustynie.
Rok 2001 – Golf zostaje kupiony przez Stevena Seagal’a. Jednak po kilku miesiącach aktor doszedł do wniosku, że auto jest zbyt drogie w utrzymaniu.
Rok 2002 – Golf ratuje przystanek Woodstock. Po awarii zasilania muzyka została puszczona z nagłośnienia Golfa. Festiwal mógł dzięki temu trwać w najlepsze. Znajomy, który ma dobre ucho mówi, że głośniki w Golfie to ten sam model który był wsadzany w pierwsze wersje telefonu Siemens A50. Proszę to docenić.
Rok 2004 – Golf zostaje „safety carem” w wyścigach F1. Niestety, podczas pierwszego występu zapiekają się klocki z tyłu i Golf traci posadę.
Rok 2005 – Golf wygrywa casting do Transformersów, ma zagrać rolę przywódcy deceptikonów Megatrona. Niestety, podczas zdjęć w Golfie zagotowała się woda i resztę filmu obskoczył dubler.
Rok 2006 – Golf dostaje pokrowce na siedzenia.
To jedne z ważniejszych wydarzeń w życiu tego auta. Jeśli coś mi się przypomni to na pewno dopiszę. Auto idealne do tego, aby się pokazać. Polecam szczególnie początkującemu celebrycie. Możliwa zamiana na Ferrari LaFerrari lub Mercedesa P1, koniecznie w gazie. Może być też z uszkodzonym silnikiem, ponieważ szwagier 12 lat temu miał staż w warsztacie i raczej poradzimy sobie z remontem.
PS. Dziękuję za ogromną liczbę maili w sprawie Golfa. Na oba odpowiedziałem.
PS2. W związku z dużym zainteresowaniem aukcją, Golf pojawi się w poniedziałkowym wydaniu programu „Pytanie na śniadanie”.
Sprzedaje Golfa ponieważ zbieram na bilet do UK. Więcej informacji na priv.

Czy film reklamujący firmę musi być drogi ?

Utarło się przekonanie że filmy reklamowe muszą być drogie.
Nic bardziej mylnego !
Myślę że ważniejszy od budżetu jest pomysł który sprawi że inni
docenią go i za pośrednictwem kanału You Tube będą się nim dzielili.
Jak to działa ?
Dam przykład. Wczoraj mój znajomy – Łukasz Chrzanowski -który ma podobne poczucie humoru do mojego i bardzo podobne podejście do perfekcjonizmu przesłał mi za pośrednictwem Facebooka link do filmiku który umieszczam poniżej.

Podpisał jednym słowem : „kapitalne”

Mnie ten filmik też się spodobał … nie dlatego że jest perfekcyjnie zrobiony, zagrany, zmontowany ale dlatego że jest po postu fajny i niskobudżetowy, czyli właściwie każdy, przedsiębiorca mógłby taki filmik zrobić z przyjaciółmi bawiąc się przy tym doskonale.

Efekt ??? Już wiem kto to jest dr Siwy a do tego piszę o nim mimo że jedyne co nas łączy to to że ja też jestem siwy 🙂

Przyznam że ten psycholog zaimponował mi niżej prezentowanym filmikiem który na pewno dotrze do jego grupy docelowej  …

… ale jest jeszcze jedna rzecz która bardzo mi się podoba !

Doktor Siwy prosi w nim o subskrypcję jego kanału … Po co ???
O ty już pisałem przy okazji omawiania kampanii Piotra Michalaka

A teraz zapraszam do oglądnięcia filmiku dr Siwego 🙂

Stasek i Boże Narodzenie czyli przedświąteczna porada domorosłego mistrza perswazji

Zbliża się okres świąteczny i nasze firmowe skrzynki mailowe zaleje fala sztampowych życzeń od naszych dostawców, współpracowników a rzadziej od klientów bo przecież utarło się że życzenia wysyłamy do tych do których mamy jakiś interes w postaci subtelnego przypomnienia się, wzbudzenia sympatii itd. Szczerze powiedziawszy to w moim programie pocztowym na okres świąt włączam filtr na słowa ” Świąt”, ” Świąteczne”, „Święta” oszczędzając sobie codziennie trochę czasu na czyszczenie skrzynki. Poza tym Stasek T. rozpuścił mnie pokazując jak powinny wyglądać prawdziwe biznesowe życzenia. Uświadomił że powinien to być mix ciepła, jakiegoś cudu i niepowtarzalności. Ale po kolei ….
To była Wigilia kilka lat temu. Nie lubię Świąt bo wprowadzają w domu chaos. Cierpię wtedy a moje cierpienie potęguje poczucie winy.
Powód jest bardzo prosty. Marusia ( moja żona ) należy do kobiet które wszystko robią najlepiej i wszystko wiedzą najlepiej i w okresie światecznym robię co mogę żeby nie traciła energii na pouczanie mnie i pokazywanie mi co zrobiłem nie tak.
Usuwam jej się z drogi, zaszywam gdzieś w kąciku i cierpię patrząc ile rzeczy jest do zrobienia bez mojego w tym udziału. Z takiego właśnie zaszycia tuż przed kolacją wigilijną brutalnie wyrwał mnie dzwonek do drzwi i dochodzący zza nich lekko zachrypnięty śpiew:
– Przybieżeli do Betlejem Paaaaasteeeerzeee !!!!!!
Wszystko się zgadzało. Mój dom przypomina nieco szopkę bo w końcu 100 lat temu służył za folwarczną stajenkę. Działania moich dzieci też przypominają czasami szopkę więc do rozwiązania pozostało jedynie pytanie kto jest tym cudnie śpiewającym pastuszkiem.
– To ten fajny Pan co mieszka w małym domku obok – powiedziała Hania która była najbardziej czujna bo od rana wypatrywała aniołka z prezentami.
Otworzyłem drzwi a za nimi stał Stasek.
Stał to może za dużo powiedziane ponieważ ……przybrał pozycję ni to wertykalną ni to horyzontalną.
W ręku trzymał lekko brązowy opłatek i święty obrazek. Oba rekwizyty musiały być poświęcone bo niemal byłem pewien że widzę cud przepływający z ręki która je trzyma do błędnika który nie pozwalał Staskowi się wywrócić.
– Jaceeek, ku.waaaa !!! Święta są to przyszedłem po kolędzie, Ty nygusie !!! Choćże niech Cie ucałuje !!! No i opłatek przyniosłem dla Was i obrazek !!!!
Stasek obcałował mnie serdecznie a potem dzieci które po tym pocałunku miały z racji nikłych doświadczeń z alkoholem cały wieczór szampański humor i padły o zadziwiająco wczesnej porze.
– A gdzie żona ??? – Zapytał Stasek rozglądając się za gospodynią.
– Głowa ją boli – powiedziałem sądząc że to będzie najprostsze do zrozumienia dla mężczyzny wytłumaczenie. Tłumaczenia że musiała pójść do łazienki żeby przewinąć Jasia na lewą stronę, albo że przypomniała sobie że zostawiła w Cieszynie nie wyłączone żelazko wydawały mi się lekko wydumane.
Połamaliśmy się ze Staskiem opłatkiem, pożyczyliśmy sobie zdrowia. Stasek spojrzał na choinkę migającą za oknem.
– A ja ku.wa nawet choinki nie mom  – powiedział smutno.
– Stasiu, masz drzewko przed oknem to może dam ci parę groszy na jakąś bańkę ??? No i możesz z nami zjeść kolację …
Stasek ożywił się słysząc o bańce.
– E nieee Jacek…… jak dasz na bańkę to pokolędujemy razem z bratem .
Stasek schował datek na bańkę do kieszeni i wręczył mi obrazek. To był obrazek ze św. Antonim z jednej strony i napisem ” Pamiątka z kolędy 2007. Szczęść Boże” z drugiej.
Święty Antoni to ten pod którego wizerunkami w kościele wystawione są skarbonki z napisem ” Ofiara na chleb dla ubogich „….Wtedy pomyślałem że głupi są Ci którzy naśmiewają się z ludzi modlących się do obrazków wierzących w takie zabobony. Ja tam wierzę, bo przecież św. Antoni dał Staskowi chleb powszedni ( że w płynie to tylko dowód na to że wiedział co mu bardziej potrzebne ) …. a mnie w myśl tego co było napisane na drugiej stronie obrazka, Pan Bóg poszczęścił takim sąsiadem.
I nie ma w tym co piszę żadnej ironii ……
Komentarz biznesowy: 
1/ Zbliżają się święta i – na miły Bóg – nie wysyłaj wszystkim sztampowych życzeń na skrzynkę bo tego i tak nikt nie czyta
2/ Jeśli już wysyłacie coś na maila to niech będzie to jakiś dowcipny filmik w którym załoga Twojej firmy zaśpiewa albo zagra okolicznościową pieśń bądź piosenkę. Niestety nie mogę tego zobrazować ponieważ nie mogłem się doszukać filmu w którym ekipa z konkurencyjnej agencji reklamowej odśpiewała „White Christmas” w wersji punkowej i to z takim czadem że oglądałem to z wielka przyjemnoością i ….  gryzłem z zazdrości paluchy że to nie ja wpadłem na ten pomysł,  tym bardziej że strasznie fałszowali i byłem pewien że zagrałbym to z moją ekipą dużo lepiej 😉
3/ Dobrym rozwiązaniem jest telefon do strategicznych klientów bądź dostawców i złożenie życzeń z ważnym elementem napomknięcia o członkach rodziny ( jeśli nasz klient takich posiada ).  To dlatego w niektórych biznesowych kalendarzach z kontaktami są rubryki  ” Family ” gdzie po rozmowie z klientem o wszystkim i o niczym notujesz imiona dzieci i żony oraz mniej więcej w jakim są wieku. Pamiętanie o tym w kolejnych rozmowach robi na klientach duże wrażenie … wiem coś o tym.
4/ Najlepszym z najlepszych jest zrobienie tego co zrobił Stasek T. czyli wizyta u klienta, ale tutaj uwaga  ! … nie robimy tego tak jak Stasek w sposób niezapowiedziany … no i staramy się żeby po naszej wizycie klient przebywający blisko nas mogł później wsiąść do samochodu bez ryzyka utraty prawa jazdy. Stasek niestety o tym zapomniał 🙁 .
Miło jest wręczyć jakiś świąteczny, oryginalny upominek. Może to być jakiś stroik, mała choinka, jakiś oryginalny dla danego regiomu przysmak świąteczny. W Cieszynie – skąd pochodzi moja żona takim świątecznym przysmakiem jest tzw. Murzyn czyli ciasto z biała kiełbasą w środku. Pamiętam jakie na mnie zrobiło wrażenie kiedy je spróbowałem pierwszy raz. Wygląda ono tak jak na zdjęciu na samym dole  dole
Jeśli Spodobała Ci się świąteczna opowieść o moim sąsiedzie i mentorze i chciałbyś poznać go bliżej w kolejnych
odsłonach to poniżej możesz zapisać się na listę Jego  „fanów” i otrzymywać kolejne opowiadania o nim na swoją skrzynkę mailową.


 

murzyn

Mądrych reklam nigdy dosyć

Reklamować można na wiele sposobów ale kiedy reklama jest mądra wtedy na pewno ją zapamiętamy.
Zapamiętamy też firmę która ” wypuściła ” mądry przekaz.
Zazwyczaj takie reklamy zupełnie nie poruszają kwestii produktów i nie zachęcają do zakupu czegokolwiek.
Ale budują wizerunek i brand skuteczniej niż jakakolwiek reklama w pięknych plenerach, ze znanymi gwiazdami i olśniewającymi fajerwerkami.
Pisałem już kiedyś o wspaniałym spocie Dove „You More Beautifull than You Think” czy naszej  rodzimej reklamie Ery ” Zadzwoń Do Mamy” a dzisiaj polecam reklamę Ikei.
Wszystkim rodzicom którzy poddali się już przedświątecznemu szałowi zakupowemu dedykuje tą właśnie reklamę

Masakra i bawarski humor – czyli jak zrobić zabawną antyreklamę promującą markę

Są dwie rzeczy które kochają niemal wszyscy ludzie … no może nie wszyscy ale na pewno ci którzy lubią fasolę.

Jedna z nich to oglądanie masakr a druga to bawarskie poczucie humoru …

Nie lubię ani jednego ani drugiego a za fasolą też nie przepadam ale … gdybym zobaczył na półce puszkę tej właśnie fasoli to sięgnąłbym po nią na 100 %.

Ojcostwo niejedno ma imię … czyli jak dowcipnie uderzyć w konkurencję ;)

Jedną z metod walki o klienta jest pokazanie że konkurencja nie dorasta nam do pięt.
Ale jak to zrobić żeby nie narazić się na opinię zarozumiałego bufona ?
Myślę że najwłaściwsze jest użycie dowcipu w reklamie.
Dowcipu który sprawi że nawet konkurencja się uśmiechnie i będzie chciała się w jakiś sposób fajnie „odegrać”.
Z okazji Dnia Ojca firma Durex pokazała takie oto ogłoszenie:

fajna reklama Durexu

fajna reklama

A gdyby tak wykorzystać zwykły chodnik – czyli ” Trotuar Advertising ” ;)

Przechodząc ulicą Dolnych Młynów w Krakowie zobaczyłem kobietę malującą kredą na chodniku fajne grafiki i hasła. W zasadzie nie można nie przejść koło sklepu i nie zauważyć takich napisów przed nim co wcale nie jest takie oczywiste w wypadku szyldów.

Ile  razy zdarzało się wam odkrywać ze zdumieniem że coś co potrzebujecie jest na wyciągnięcie ręki ?

Ile razy spotkaliście się z takim dialogiem ?

– Jak fajnie że otwarliście ten sklep …

– Ale my tu już jesteśmy 3 lata

Bardzo często ludzie którzy biegną zagonieni do pracy, przedszkoli, szkół czy po prostu spacerujący sobie w pobliżu Waszego sklepu po prostu nie wiedzą o tymże jesteście na wyciągnięcie ręki mimo że sklep jest waszym zdaniem dobrze oznakowany.

Otóż niewielkim wysiłkiem możesz będąc właścicielem sklepu  tego uniknąć bo szyld szyldem ale bohomazy na chodniku są po prostu lepiej widoczne i ciekawsze 😉

reklama na chodniku 2

P.S. Pytałem rysującą dziewczynę czy sklep nie jest represjonowany przez Straż Miejską i odpowiedziała że nie. Jedyne represje jakie spotykają te napisy to dżdżysta pogoda 😉 A skoro krakowska Straż Miejska nie czepia się takich napisów to znaczy że jest duże prawdopodobieństwo że gdziekolwiek handlujesz możesz użyć tej fajnej techniki.

Gdybym miał sklep, albo jakiś punkt usługowy w miejscu uczęszczanym przez ludzi to nie zastanawiałbym się ani chwilę 😉

rysunki na chodniku 1

Dzisiaj o kampaniach promujących wydarzenia wielkie i medialne. Podobno takie kampanie są najskuteczniejsze !

Jest taka polska firma która nazywa się Milewski & Partnerzy prowadzona przez przesympatycznego
i ciepłego człowieka – Łuksza Milewskiego – który dwa razy umożliwił mi zobaczenie amerykańskich tuzów motywacji za co jestem mu bardzo wdzięczny
I firma Łukasza w tym roku organizuje dwa wydarzenia. Przyjazd Tony`ego Robbinsa ( czyli jak powiadają ” Number One motywacji ” )  i gigantajakim jest Nick Vujicić – człowiek bez rąk i nóg ale potrafiący zmotywować każdego.

Popatrzmy jak prowadzący kampanię Paweł Danielewski rozegrał ostatnie ” rozdanie ” czyli ostatni etap sprzedaży biletów na Tony`ego Robbinsa.

Oceńcie sami czy ten poniższy tekst jest skuteczny ? Podpatrzcie też ile pracy i wysiłku ale także pomyślunku i pomocy ciekawych ludzi wymaga kampania reklamowa tak wielkich wydarzeń.
No i jeśli ten tekst i to co zobaczysz przekona cię do tych wydarzeń to zachęcam do kupna biletów bo rzadko się zdarzają takie wydarzenia w Polsce

A oto tekst jaki jest wysyłany przez organizatorów i ich współpracowników:

Przebył ponad 28.000 kilometrów i realizował go ponad 40 dni aby udostępnić Ci ten bezpłatny inspirujący prezent

Kliknij tutaj aby odebrać bezpłatny dostep

Wejdź teraz pod poniższy adres aby

odebrać najnowszy i niestety jeden z

ostatnich prezentów, który dla Ciebie

przygotował Paweł Danielewski (klinij w zdjęcie poniżej)

kliknij tutaj

Widziałem, polecam i gwarantuję, że to co za chwilę zobaczysz … zróbmy inaczej, sprawdź samemu 🙂

Wejdź teraz tutaj aby odebrać dostęp do prezentu

Do usłyszenia,

Jacek

I co o tym myślicie ? Prócz kupna biletów ( z czego mogę mieć oczywiście prowizję 😉 )  proszę też o komentarze

Myślę że machniecie wizualizację i projekt gratis ? To przecież tylko chwilka ….

Dzisiaj będzie o tym dlaczego praca grafika powinna jednak coś tam kosztować 😉

Zastanawiające jest że ludzie kiedy przychodzi do ich domu hydraulik albo ślusarz nie są oburzeni że muszą zapłacić za jego usługę. To przecież oczywiste że jeśli przychodzi do domu facet w ferszalungu ( bo tak się nazywa robocze ubranie w małopolsce ) i ma torbę wypełnioną kluczami żabkowymi, szwedzkimi i francuskimi, pompką do przetykania a także pakułami tudzież taśma uszczelniającą to trzeba mu zapłacić i to niemało ( czyli znów stosując krakowski slang – trzeba wybecalować ).

Niestety okazuje się że ta sama osoba która bez zmrużenia oka „becaluje” hydraulikowi ma wielkie opory z uznaniem faktu że grafik komputerowy to fachowiec który też chciałby zarobić jakieś pieniądze już choćby z tak prozaicznego powodu że legalnie zakupione oprogramowanie Photoshopa który jest bohaterem tego wpisu jest droższe niż dobrze wyposażona torba hydraulika 😉  Milczeniem zbędziemy także fakt że samym programem grafik projektu nie zrobi i przydałby mu się jakiś dobry komputer i monitor.

No ale zupełnie nie możemy przemilczeć tego że grafik powinien mieć wyobraźnię a także umieć sprawnie posługiwać się nieograniczonymi opcjami jakie dają programy graficzne.  Uwierzcie mi że to umiejętności wymagające nieco więcej wiedzy i tzw. daru bożego niż umiejętność przetkania zlewu czy przykręcenia nawet najbardziej   wyrafinowanego kranu czy deszczownicy …

tanio i dobrze

Dlatego apeluję do przedsiębiorców. Kiedy rozmawiacie o reklamie swojej firmy unikajcie takich zdań:

” Mam nadzieję że dostanę przed podjęciem decyzji kilka projektów i wizualizację gratis. Przecież macie tam te swoje programy i to jest chwilka pracy … co to dla was ??? „

Zaręczam Ci że gdyby grafik miał przy sobie taką torbę z narzędziami jaką ma hydraulik to  po takim tekście wyciągnąłby młotek 😉

Aha ! Miałem właściwie napisać o fajnej kampanii Photoshopa a wyszło mi coś takiego … może dlatego ze powyższy tekst słyszę kilka razy w tygodniu a potem oglądam jak ” gratisowe projekty ” naszych grafików śmigają po całej Polsce z zapytaniem : ” A ile by kosztowało zrobienie rzeczy jak na tym projekcie  ??? „

Jeśli lider tego używa to to jest dobre :) – czyli wykorzystuj w sprzedaży autorytety

Dzisiaj reklama Sony. Bardzo ładny i świetnie skrojony filmik ale ten tekst będzie o liderach i autorytetach .

Jaki zabieg zastosowano w tej reklamie ? Nie wiem czy występujący w niej tancerz prowadzący grupę to ktoś ważny w tym światku czy nie ? Zresztą to nieważne….
Ważne jest żeby w reklamie nie było wątpliwości że to LIDER, ktoś kto wzbudza zaufanie, sympatię a inni są zapatrzeni w niego bo jest dla nich źródłem inspiracji i szefem jednocześnie – JEST AUTORYTETEM

Postarajmy się nasz produkt pokazać jako narzędzie bez którego ten lider byłby jak bez ręki, albo że nasz produkt jest źródłem inspiracji i przyjemności dla tegoż lidera. Zrobisz to – Bingo !

W przypadku tej reklamy telefon pomaga w pracy bo rejestruje inspirujące lidera zdarzenia, przynosi mu relaks w najmniej oczekiwanych miejscach … to właściwie ten telefon tak naprawdę jest cichym twórcą sukcesu całej grupy.

Fajna reklama, świetnie zmontowana, dynamiczna muzyka, nie ma w niej amatorszczyzny … no i ten facet w żółtym czymś na sobie 😉

 

Podsumowując” warto przy reklamowaniu swojego produktu wykorzystać autorytet jakiegoś użytkownika.

Niekoniecznie musi być to ktoś znany ( to zazwyczaj bardzo dużo kosztuje 😉 ).  Autorytet możemy zbudować fabułą ( tak jak na powyższej reklamie ) albo np. za pomocą ubioru. Zauważ że w reklamach firm farmaceutycznych nie wykorzystuje się znanych lekarzy ani naukowców …. wystarczy aktorów ubrać w białe kitle i przewiesić im stetoskop przez szyje … no i oczywiście koniecznie muszą nosić okulary – i już mamy „autorytety”.

P.S. W mojej agencji reklamowej mistrzem od budowania autorytetu za pomocą wyglądu jest mój wspólnik. Ma odjechaną fryzurę, nosi niekiedy ekscentryczne ciuchy a czasami jaskrawo czerwone lakierki. Klient widząc takiego gościa widzi że to osoba kreatywna, nietuzinkowa i podświadomie liczy na taką samą reklamę wymyśloną przez niego.  Bo w reklamie i marketingu odrobina szaleństwa jest wskazana … no chyba że reklamujesz proszki do prania 😉

Pomyśl jak powinien wyglądać ktoś kto jest autorytetem dla twojego klienta i w swoich reklamach wykorzystuj ten wizerunek.

P.S. Jeśli np. posiadasz firmę zajmującą się zielenią to masz piekielne szcęście …. możesz być trendy i podbudowywać autorytet swojej firmy  modnym dzisiaj wizerunkiem ” mężczyzny drwala ” 😉

drwal

 

Mowa jest srebrem…. ale ta reklama jest złotem

” Mowa jest srebrem a milczenie złotem „  … to stare przysłowie które w wypadku tej reklamy wydaje się potwierdzać w 100 %. Na tle innych przegadanych bankowych reklam z udziałem różnego formatu  gwiazd ta reklama przemawia do mnie – przedsiębiorcy i ” reklamiarza ” od 25 lat – bardzo skutecznie.
Jest przedsiębiorca, jest pasja, nie ma zbędnego gadania ale za to jest spełnione marzenie ( w domyśle dzięki kredytowi ). Świetny pomysł i wielkie brawa dla marketingowców .

W tej reklamie pokazano klienta który spełnił swoje marzenie dzięki produktowi jakim jest kredyt.

Czy też pokazujesz swój produkt jako ten który spełnia marzenia klientów ? Jeśli nie – to wielki błąd !

P.S. Nie wiem jakim bankiem jest Bank Idea i nie wiem czy jest dobrym bankiem. Opisałem tą reklamę bo jest moim zdaniem świetna

Podsumowanie:

1. Przedstawiaj swój produkt jako spełniający marzenie kogoś kto jest postrzegany jako pasjonat

2. Przegadane reklamy i przegadany proces sprzedaży to jedne z najczęstszych błędów popełnianych nawet nie przez ” reklamiarzy ” ( bo ci wiedzą że „przegadanie” jest złe ) co przez reklamodawców którzy chcą w reklamie zamieścić jak najwięcej informacji. To błąd !

Podobnie jest z reklamą zewnętrzną.

Jeśli na bilbordach, w ulotkach, na plakatach zamieścisz zbyt dużo informacji to efekt będzie przeciwny. Szczegółów większość potencjalnych klientów nie doczyta albo po prostu nie jest w stanie doczytać ( np. prowadząc samochód ) . Eksponuj logo swojej firmy i za pomocą dobrego hasła powiedz klientowi czym się zajmujesz. Na szczegóły przyjdzie pora kiedy klient do Ciebie przyjdzie lub zadzwoni zwabiony hasłem lub fabułą 😉

 

Ten sam temat – dwa różne ujęcia ! Czyli jaja z pogrzebu

Dzisiaj będzie o kampaniach społecznych.

Ponieważ lubię szybką jazdę to z upodobaniem śledzę kampanie poświęcone proble- mowi nadmiernej prędkości.
Ten film który prezentuje poniżej zrobił na mnie i na osobach którym go poka- zywałem kolosalne wrażenie.
Naprawdę wydaje mi się że jeżdżę wolniej …. może dlatego że film uświadomił mi że nie zawsze moje umiejętności mają wpływ na to co  się dzieje   na drodze, że czasami komuś może zdarzyć się głupi błąd … błąd tak głupi że kosztujący życie wielu osób … w tym dzieci ?
Obejrzyjcie ten film klikając podwójnie żeby go powiększyć …. a potem zobaczcie jak ten sam problem przedstawili nasi południowi sąsiedzi.

Czesi zawsze ujmowali mnie swoim poczuciem humoru, dystansem do poważnych rzeczy, przymrużeniem oka na istotne problemy. I w kampanii społecznej pt. ” Wykorzystuj prędkość aż do końca ” pokazali że nie ma dla nich tematu którego nie można byłoby potraktować żartobliwie 🙂