Category Archives: Porady dla małych firm

„Mistrz domorosłej perswazji” – kilka technik mojego nieocenionego sąsiada

Drogi czytelniku!

Na wstępie chciałbym Cię przeprosić za niecenzuralne słowa które padną w poniższym tekście a także w opowiadaniach o domorosłych technikach perswazji mojego „mentora” ( códzysłów nie jest przypadkowy )

Stasek T. to postać jak najbardziej autentyczna.                                                                                                                            To sąsiad mieszkający w starym domku, który w zasadzie nie robi nic a właściwie robi tylko to na co ma ochotę. Czyli można śmiało powiedzieć że według niektórych coachów i „gurów” rozwoju osobistego  jest spełnionym człowiekiem sukcesu.  Dla mnie jest przede wszystkim nieprawdopodobnym specjalistą od perswazji i osiągania założonych celów ( a właściwie jednego celu ).

Stasek T. jest prawie zawsze uśmiechnięty a jego ulubionym powiedzeniem jest wypowiedziane niemal krzykiem ( jest fanem głośnej modulacji 😉 ) :

” NAJWAŻNIEJSZE JEST – KURWA – ŻEBY IŚĆ ZAWSZE W STRONĘ SŁOŃCA !!! „

Poniżej otrzymasz drogi Czytelniku kilka linków pod którymi znajdziesz opisane autentyczne historie które były dla mnie inspiracją.

Właściwie to moje komentarze poniżej są zbędne ale postanowiłem nimi podbudować moje EGO 😉

      SPIS TREŚCI: 

 

Jak przez nierozwagę zostać spamerem i oddać konkurencji za bezcen swoją listę kontaktów ?

Ten wpis będzie o tym jak grzebiąc w „śmietniku” jakim jest folder ze SPAMem znalazłem ponad 10 000 unikalnych maili do osób które mogą stać się moimi klientami bądź współpracownikami .  Tak, tak – dokładnie to właśnie miejsce traktowane przez większość internautów jak kubeł na uprzykrzające życie maile, który od czasu do czasu trzeba opróżnić jest źródłem metody którą roboczo nazwiemy z angielska ” SPAMER-LOVER” 😉

Metoda pozyskiwania maili w ten sposób wykorzystuje błąd -dość często popełniany przez początkujących email-marketerów i pracowników firm którzy dostali polecenie wysłania maili do klientów i leadów i zrobili to tak jak potrafili tj. nie zachowując podstawowych zasad jakie obowiązują w email-marketingu. Po prostu nikt ich tego nie uczył !

Tym błędem jest wrzucenie w programie do wysyłki maili wszystkich odbiorców ( nawet kilkuset a zdarzało się że było ich niemal tysiąc ) do pola „DO” lub „DW” przez co każdy odbierający maila miał wgląd do całej listy odbiorców do których mail był wysłany. Wygląda to mniej więcej tak jak na rysunku poniżej (UWAGA ! Na obrazku są zmyślone maile więc z góry ostrzegam że to jest ” fejk ” , zresztą tytuł maila tj. ” Re: W odpowiedzi na bzdury które nie miały miejsca” też jest „fejkiem” ponieważ stary sposób marketerów który każe wstawiać przed tytułem symbol „Re:” – sugerujący że już wcześniej były prowadzone rozmowy bądź korespondencja na ten temat – już dawno nie działa i jest jednym z najczęstszych powodów oznaczania maila przez odbiorców jako SPAMu 😉  ).

 

Tak nie rób wysyłajac mailing

Ponieważ każdy widzi adresy skrzynek pocztowych wszystkich odbiorców to może ten fakt wykorzystać do własnych celów – oczywiście jeśli wie co należy zrobić żeby działać zgodnie z obowiązującym prawem.

Jeżeli odbiorcą jest ktoś pracujący w podobnej branży co nadawca, albo w branży podobnej do branży odbiorców maila to może krzyknąć: ” BINGO !!! ” bo właśnie na tacy dostarczono mu informacje za jakie trzeba w dobrych i „stargetowanych” bazach mailingowych zapłacić całkiem spore pieniądze :).

Są jeszcze dwa niebagatelne niebezpieczeństwa wysyłania maili w taki sposób jak opisałem na zdjęciu powyżej. Pierwsze to działanie niezgodne z prawem ponieważ w niektórych przypadkach ujawniasz dane osobowe czego bardziej ortodoksyjni obrońcy tej ochrony mogą Ci nie wybaczyć, no i ten drugi – nie mniej dotkliwy – że prędzej czy później zostaniesz SPAMerem !,

Dlatego jeśli sam popełniasz ten błąd to zacznij go za wszelką cenę unikać.  Jeśli Twoi współpracownicy, podlegający Tobie pracownicy albo znajomi popełniają ten błąd to wyczul ich na to żeby unikali go jak ognia ponieważ oprócz ofiarowania komuś swojej listy mailingowej na 99,9 %  mail trafi do folderu SPAM.


TRZYMAJ SIĘ ZASADY ŻE NIE WPISUJEMY WSZYSTKICH ODBIORCÓW DO POLA „DO” albo „DW” tak jak na obrazku powyżej !


Zapytasz: ” No dobrze, co w takim razie mam zrobić i jakich narzędzi użyć żeby być w zgodzie z prawem, nie zostać spamerem oraz nie udostępniać innym swojej bazy mailingowej ? „

 Odpowiedź jest prosta ale rozwiązanie już nie …. ale jak widzisz dalszą część porady jest zablokowana jako informacja PREMIUM za którą trzeba zapłacić niewygórowaną cenę.

Za cenę wpisu swojego maila i zapisania się na nasz newsletter otrzymasz

 

[getall-lock id=”537″]


Jeśli przed chwilą zapisałeś sięna nasz newsletter to bardzo dziękuję za zaufanie …. przechodzimy zatem do dalszej części porady 


Najprostszym ale posiadającym wiele wad rozwiązaniem odpowiadającym na powyższe pytanie jest wpisanie odbiorców do pola „UDW” ( Ukryte Do Wiadomości ) jak na obrazku poniżej. Takie rozwiązanie sprawi że lista osób do których wysyłasz maila jest niewidoczna. Niby człowiek XXI wieku powinien o tym wiedzieć a jednak często o tym zapomina 😉

Czyli najprościej wyjaśni to zdjęcie poniżej

Tak lepiej wysyłać maile

Czy zauważyłeś  że na obrazku zalecam żebyś użył w polu „DO” jakiegoś swojego mało używanego adresu maila. Dlaczego mało używanego ? Bo jestem niemal pewien że po jednej lub co najwyżej kilku takich wysyłkach – mimo że adresy są jak najbardziej poprawne i mimo że możesz mieć od nich zgodę na przesyłanie komercyjnych informacji – ten adres trafi na listę SPAM …

…czyli najpierw Twoje wiadomości będą trafiały do SPAMu, później programy antyspamowe zablokują wysyłkę z tego adresu, a jeśli wysyłasz takie maile z adresu posiadającego swoją domenę ( tak jak np. mój mail: jacek@reklama.krakow.pl ) może to doprowadzić do blokady wysyłki ze wszystkich maili posiadających tą domenę.

Podam przykład:  Gdybym z maila jacek@reklama@krakow.pl wysyłał takie maile bez zachowania pewnych zasad to niedługo nasz biurowy mail signumab@reklama.krakow.pl też mógłby mieć kłopoty z wysyłką i to pojedynczych maili. Wyobraź sobie jakie mogłyby być tego konsekwencje gdyby np. klient wysłał do nas zapytanie a my nie moglibyśmy mu udzielić odpowiedzi albo nasze odpowiedzi trafiałyby do SPAMu. To po prostu byłby wstyd, hańba i brak kontaktu z klientem czyli nie dość że utrata wizerunku to jeszcze być może utrata szansy na zarobienie pieniędzy !

Jakie są zatem ograniczenia w niezbyt profesjonalnej wysyłce maili o której teraz piszę ?

      • Wysyłając maila z Twojej skrzynki na 100% są ograniczenia ilości wysyłanych maili. Np. najpopularniejszy Gmail ograniczył ilość wysłanych maili do 100 dziennie. Jeśli wyślesz ich więcej Gmail zablokuje wysyłkę na 24h a jeśli sie to powtórzy blokada trwa dłużej. No i jesteś już na celowniku programów antyspamerskich 😉
      • Jeśli na liście odbiorców będą już nieaktywne maile ( pracownik jakiejś firmy odszedł z niej i zlikwidował swoją firmową skrzynkę , ktoś zmienił swojego maila ) to program do wysyłania poinformuje filtry antyspamowe że prawdopodobnie używasz listy mailingowej kupionej na Allegro albo z nielegalnych źródeł i znów jesteś na celowniku jako SPAMER. Ponowne wysyłanie maili do „odbitych” maili gwarantuje Ci dostanie się na ” czarną listę „. Czyli MUSISZ koniecznie usuwać wszystkie „odbite” maile a uwierz mi że jest to proces żmudny i zajmujący dużo czasu.
      • Twój serwer – jeśli go posiadasz – również trafia na listę SPAMerów i jeśli nie znasz kogoś kto zna się na wysyłce maili i potrafi usuwać serwer z czarnych list to raczej nie próbuj tej metody. Naprawdę dość łatwo dostać się na „czarną listę”.

Co zatem robić żeby nasze maile były wysyłane profesjonalnie i bez ryzyka zostania SPAMEREM ?

Jak postępować żeby przechwycone w nieprofesjonalnym mailingu adresy zalegalizować i cieszyć się z pracy którą wykonał ktoś inny ?

To temat szkolenia którego ofertę z wielkim bonusem otrzymasz już niebawem na swoją skrzynkę od nadawcy ” Jacek Tyranski – Volksmarketing „.  Do szkolenia dodam jeszcze kilka bonusów wartych niemałe pieniądze.

Ale podpowiem Ci teraz że do obu działań tj. do wysyłki profesjonalnych maili i do legalizowania cudzych list mailingowych wykorzystuję dwóch narzędzi.

      • Pierwszym jest moim zdaniem świetny program GetAll który właściwie można nazwać kombajnem marketingowym ponieważ w sposób intuicyjny możesz generować autoresponder, budować dedykowane strony internetowe i strony przechwytujące, pop-upy ( które mimo że są nie lubiane przez internautów to są nadal bardzo skutecznym narzędziem ), generować kupony rabatowe, generować narzędzia do otrzymywania feedbacku, generować narzędzie śledzące remarketing w Adwordsach, na Facebooku i Adkontekście czyli niemal 90% polskiego internetu, tworzyć ankiety, budować narzędzia sprzedaży, robić symulację kampanii i wiele, robić split-testy i wiele innych narzędzi.
      • Drugim narzędziem jest niezły FreshMail który ma genialny i estetyczny panel oraz kilka rozwiązań które sprawiają że wysyłanie newsletterów i maili staje się czystą przyjemnością. Możesz na nim zrobić próbną wysyłkę w którą program przeanalizuje pod kontem SPAMu, możesz też podglądnąć jak twój mail będzie wyglądał na najpopularniejszych skrzynkach pocztowych ( to się bardzo przydaje 😉 ). Freshmail ma też split-testy dotyczące także godzin i dni wysyłki oraz narzędzia ułatwiające tworzenie lejków sprzedażowych

Które narzędzie wybrać ? Ja używam obu a co Ty wybierzesz ? Przekonaj się sam !

Oba narzędzia można wypróbować za darmo a we Freshmailu możesz mieć darmową wysyłkę 2000 wiadomości do 500 odbiorców.

Czyli warto wypróbować klikając TUTAJ ( żeby wypróbować Freshmaila )  i TUTAJ ( żeby wypróbować GetAll ).

Zaręczam Ci że już samo przeczytanie poradników jakie tam znajdziesz da Ci wiedzę która pozwoli Ci wyprzedzić konkurencję o lata świetlne … serio, serio.

Aha !  I jeszcze przypomnienie że niebawem na maila dostaniesz ofertę szkolenia ” Jak przechwytywać listy mailingowe znalezione w SPAMie”  z wieeelkim rabatem do której dodam dwie niespodzianki – jedną od GetAll a drugą od FreshMaila.

Dlatego jeśli dostaniesz maila od : ” Jacek Tyrański – VOLKSMARKETING” przeczytaj koniecznie tą ofertę bo będzie warto. Baaardzo warto !

Dziękuję że dotrwałeś do końca tego przydługiego nieco wpisu. Chciałem w nim zamieścić jak najwięcej darmowych porad. Pozdrawiam Cię gorąco i do … yyyyy … no nie „do zobaczenia”  ale ” do kolejnego przeczytania ” … chociaż kto wie ??? 😉
podpis Volksmarketing GIF

[/getall-lock]

 

 

Skorzystaj z fajnego darmowego narzędzia … czyli jak zyskać u klienta sympatię tak żeby polecał naszą firmę.

TUTAJ jest link do fajnego narzędzia, ale zanim w niego klikniesz przeczytaj artykuł bo technika w nim opisana jest naprawdę skuteczna. Na końcu artykułu też znajdziesz ten link więc zaczynamy opowieść 😉

Na pewno zgodzisz się ze mną że łatwiej coś sprzedać, wynegocjować wyższą cenę, przekonać do czegoś klienta albo podpisać korzystniejszy kontrakt kiedy klient czuje do Ciebie sympatię ? To przecież oczywiste !

Kiedy klient czuje sympatię do Twojej firmy to jest też bardziej skory do polecania jej innym. Ba ! Czasami poleca ją z wielką przyjemnością !

Jak to działa ? Opisze na przykładzie

Jeden z moich znajomych e-marketerów opisał na Facebooku pewne darmowe narzędzie do analizy stron internetowych. Jest ono bardzo ciekawe bo dotychczas nie spotkałem się z narzędziem analizującym stronę internetową pod względem semantyki. Oczywiście są takie narzędzia w języku angielskim ale … przecież angielskie narzędzie nie zbada straony w języku polskim, prawda ?

Przeanalizowałem tym narzędziem naszą stronę internetową www.reklama.krakow.pl oraz www.volksmarketing.pl i dostałem kilka cennych wskazówek jak poprawić strony żeby były lepiej widoczne w wyszukiwarkach oraz lepiej wypełniały zadania sprzedażowe.

Bardzo spodobał mi się ten program i dlatego go polecam. Proste ! Prawda ?

Twoja firma również może stworzyć dla swoich klientów, przyszłych klientów czy prosumentów jakieś narzędzie, poradnik z cennymi radami bądź wręcz wskazać jakieś obce ale przydatne narzędzie tak jak ja to robię w tej chwili.

Cel jest prosty … klient, potencjalny klient, czytelnik, prosument zapamięta że dałeś lub pokazałeś mu jakieś fajne rozwiązanie, narzędzie które może mu się przydać. Powolutku zaczynamy się lubić. Powolutku z obcej i nieznanej firmy stajemy się kimś godnym zaufania i zwrócenia uwagi. I właśnie o to chodzi !

Aha ! Byłbym zapomniał o linku … ale najpierw króciutko co twórca tego darmowego narzędzia zyskał tworząc go. Wszak jest przecież darmowe 😉

No to przeanalizujmy:

1/ Na pewno go polubiłem i poleciłem to narzędzie innym czyli same plusy pod względem marketingowym i budowania brandu.

2/ Dowiedziałem się że firma ma w swojej ofercie hosting w chmurze ( VPS ) o którym przeczytałem TUTAJ, usługi pozycjonowania o których poczytałem sobie TUTAJ oraz zajmuje się domenami i hostingiem o czym dowiedziałem się TUTAJ . Jest korzyść dla firmy ??? No oczywiście że jest !

3/Bardzo sympatyczna Pani z tej firmy zadzwoniła do mnie i kiedy dowiedziała się że polubiłem ich narzędzie przesłała mi ofertę jednej z usług a także poinformowała mnie że mogę zarabiać na polecaniu firmy BLINK.PL  czyli pozyskali pracownika któremu nie będą płacić za chodzenie do pracy a tylko i wyłącznie za efekty sprzedażowe ;). Pomyśl czy nie warto podziałać w ten sposób w Twojej firmie ?

A TUTAJ ( lub poniżej )  JEST LINK DO NARZĘDZIA O KTÓRYM PISAŁEM.

WARTO Z NIEGO SKORZYSTAĆ !  : https://www.blink.pl/audytseo/

SignumAB

Czasami bywa tak że jedynym atutem jaki posiadamy jest …. poczucie humoru !

Bardzo często jest tak że wydaje się że nasza firma ( czasami my sami ) nie mamy żadnych atutów które przemawiałyby za wyborem naszej oferty czy osoby.

Czy powinniśmy zatem odpuszczać w takich przypadkach ???

Zdecydowanie NIE … pod warunkiem że użyjemy tajnej broni pod postacią poczucia humoru połączonego z wielkim dystansem do tego co robimy 🙂

Pamiętam jak prowadząc rozmowy z jednym z większych producentów na rynku spożywczym w Polsce miałem pełną świadomość że moja oferta nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Wiedziałem że do takiego klienta będą ” startować ” konkurencyjne firmy posiadające dużo większe możliwości niż moja …. a jednak to MY realizowaliśmy zamówienia.

Być może rozwiązaniem zagadki były maile osób z działu marketingu tej firmy które zaczynały się mniej więcej tak :

” I znowu Panie Jacku poprawił mi Pan humor swoim mailem mimo że jest plucha, poniedziałek a szef dzisiaj chodzi nie w humorze. Bardzo dziękuję 🙂 „

Ale żeby nie było że się chwalę i żeby nie naruszać tajemnicy korespondencji handlowej przytoczę inny przykład .

Osoba próbująca sprzedać swojego starego Golfa który prawdopodobnie nie miał żadnego atutu przemawiającego za jego kupnem umieścił takie oto ogłoszenie i …. jego Golf przez moment stał się hitem na portalu ogłoszeniowym.

A wszystko przez …. zresztą sami zobaczcie 😉

P.S. A swoją drogą to wielka szkoda że ludzie z taka wyobraźnią i ” lekką klawiaturą ” wyjeżdżają do UK ….

SignumAB

 

 

Golf dobre głoszenie

Ogłoszenie: Volkswagen Golf z niesamowitą historią
Sercem tej tętniącej mocą maszyny jest 4-cylindrowy, doładowany silnik diesla legitymujący się mocą 70 KM.
Jak nietrudno się domyślić auto ma sportowe osiągi. W moim mieście jest to jeden z szybszych wozów (zagrozić mi może tylko Skoda Felicia). Przyspieszenie jest sprawą odczuwaną subiektywnie, ale moim zdaniem start Boeinga 737 w konfrontacji z moim Golfem to ledwie spacer. Moment, w którym strzelam ze sprzęgła ruszając Golfa z miejsca spoczynku jest niczym heroinowy orgazm. Wataha wściekłych koni mechanicznych rozbija się o asfalt powodując przyklejenie głowy do zagłówka. Wskazówka prędkościomierza szybuje ku górze niczym sekundnik w analogowym zegarku. Każde muśnięcie pedału gazu uwalnia kolejne pokłady adrenaliny… Choć jest to auto sportowe, można się nim przemieszczać z gracją, rozkoszując się flegmatycznym rytuałem motoryzacyjnej uczty.
Samochód byłby w stanie idealnym gdyby nie kilkanaście mankamentów. Opony założone w 1996 roku więc ich stan oceniam na 4+. Myślę, że pośmigają jeszcze z pięć sezonów (druty widać tylko w jednej). Fabrycznie siedzenie kierowcy było obszyte całunem turyńskim, ale zdjąłem ponieważ pylił mi na garnitur. Samochód mimo swoich lat ma wyposażenie, którego nie powstydziłby się nowy Mercedes klasy premium:
– szyberdach
– światła przeciwmgielne
Oczywiście mogłem o czymś zapomnieć. Golf od narodzin był autem bardzo energicznym i aktywnym.
Udało mi się ustalić kilka szczegółów z jego barwnego życia, oto kilka z nich:
ok. 1990 – poczęcie Golfa. W noc poczęcia Golfa po raz pierwszy w świecie nowożytnym na niebie zaistniało zjawisko koniunkcji Jupitera i Wenus. Poprzednio miało to miejsce w noc, podczas której jeden z niewolników skończył fugować czubek piramidy Cheopsa. Stało się jasne, że mamy do czynienia z bytem ponadprzeciętnym.
Rok 1991 – Golf wygrywa 24-godzinny wyścig Le Mans. Za sterami niemieckiego bolidu siedzieli: Zygmunt Hajzer, Pascal Brodnicki i Beata Kozidrak.
Rok 1992 – Golf trafia na okładkę Men’s Health jako najbardziej męski samochód dekady.
Rok 1994 – nastoletni Władimir Putin zostaje uchwycony przez fotoradar jadąc Golfem.
Rok 1995 – Golf gościnnie występuje w jednym odcinku amerykańskiego serialu animowanego dla dzieci „Gdzie jest Wally”.
Rok 1996 – Golf został wybrany przez Watykan na papamobile. Niestety, głowa kościoła uznała, że kolor czerwony jest zbyt krzykliwy.
Rok 1997 – Golf zajmuje 2. miejsce w rajdzie Paryż-Dakar zostając pierwszym samochodem, który pokonał rajd bez świateł i przeglądu.
Od roku 1998 do 2000 – Golf bierze udział w wojnie Erytrejsko-Etiopskiej jako samochód do transportu piasku na pustynie.
Rok 2001 – Golf zostaje kupiony przez Stevena Seagal’a. Jednak po kilku miesiącach aktor doszedł do wniosku, że auto jest zbyt drogie w utrzymaniu.
Rok 2002 – Golf ratuje przystanek Woodstock. Po awarii zasilania muzyka została puszczona z nagłośnienia Golfa. Festiwal mógł dzięki temu trwać w najlepsze. Znajomy, który ma dobre ucho mówi, że głośniki w Golfie to ten sam model który był wsadzany w pierwsze wersje telefonu Siemens A50. Proszę to docenić.
Rok 2004 – Golf zostaje „safety carem” w wyścigach F1. Niestety, podczas pierwszego występu zapiekają się klocki z tyłu i Golf traci posadę.
Rok 2005 – Golf wygrywa casting do Transformersów, ma zagrać rolę przywódcy deceptikonów Megatrona. Niestety, podczas zdjęć w Golfie zagotowała się woda i resztę filmu obskoczył dubler.
Rok 2006 – Golf dostaje pokrowce na siedzenia.
To jedne z ważniejszych wydarzeń w życiu tego auta. Jeśli coś mi się przypomni to na pewno dopiszę. Auto idealne do tego, aby się pokazać. Polecam szczególnie początkującemu celebrycie. Możliwa zamiana na Ferrari LaFerrari lub Mercedesa P1, koniecznie w gazie. Może być też z uszkodzonym silnikiem, ponieważ szwagier 12 lat temu miał staż w warsztacie i raczej poradzimy sobie z remontem.
PS. Dziękuję za ogromną liczbę maili w sprawie Golfa. Na oba odpowiedziałem.
PS2. W związku z dużym zainteresowaniem aukcją, Golf pojawi się w poniedziałkowym wydaniu programu „Pytanie na śniadanie”.
Sprzedaje Golfa ponieważ zbieram na bilet do UK. Więcej informacji na priv.

Czy film reklamujący firmę musi być drogi ?

Utarło się przekonanie że filmy reklamowe muszą być drogie.
Nic bardziej mylnego !
Myślę że ważniejszy od budżetu jest pomysł który sprawi że inni
docenią go i za pośrednictwem kanału You Tube będą się nim dzielili.
Jak to działa ?
Dam przykład. Wczoraj mój znajomy – Łukasz Chrzanowski -który ma podobne poczucie humoru do mojego i bardzo podobne podejście do perfekcjonizmu przesłał mi za pośrednictwem Facebooka link do filmiku który umieszczam poniżej.

Podpisał jednym słowem : „kapitalne”

Mnie ten filmik też się spodobał … nie dlatego że jest perfekcyjnie zrobiony, zagrany, zmontowany ale dlatego że jest po postu fajny i niskobudżetowy, czyli właściwie każdy, przedsiębiorca mógłby taki filmik zrobić z przyjaciółmi bawiąc się przy tym doskonale.

Efekt ??? Już wiem kto to jest dr Siwy a do tego piszę o nim mimo że jedyne co nas łączy to to że ja też jestem siwy 🙂

Przyznam że ten psycholog zaimponował mi niżej prezentowanym filmikiem który na pewno dotrze do jego grupy docelowej  …

… ale jest jeszcze jedna rzecz która bardzo mi się podoba !

Doktor Siwy prosi w nim o subskrypcję jego kanału … Po co ???
O ty już pisałem przy okazji omawiania kampanii Piotra Michalaka

A teraz zapraszam do oglądnięcia filmiku dr Siwego 🙂

Stasek i Boże Narodzenie czyli przedświąteczna porada domorosłego mistrza perswazji

Zbliża się okres świąteczny i nasze firmowe skrzynki mailowe zaleje fala sztampowych życzeń od naszych dostawców, współpracowników a rzadziej od klientów bo przecież utarło się że życzenia wysyłamy do tych do których mamy jakiś interes w postaci subtelnego przypomnienia się, wzbudzenia sympatii itd. Szczerze powiedziawszy to w moim programie pocztowym na okres świąt włączam filtr na słowa ” Świąt”, ” Świąteczne”, „Święta” oszczędzając sobie codziennie trochę czasu na czyszczenie skrzynki. Poza tym Stasek T. rozpuścił mnie pokazując jak powinny wyglądać prawdziwe biznesowe życzenia. Uświadomił że powinien to być mix ciepła, jakiegoś cudu i niepowtarzalności. Ale po kolei ….
To była Wigilia kilka lat temu. Nie lubię Świąt bo wprowadzają w domu chaos. Cierpię wtedy a moje cierpienie potęguje poczucie winy.
Powód jest bardzo prosty. Marusia ( moja żona ) należy do kobiet które wszystko robią najlepiej i wszystko wiedzą najlepiej i w okresie światecznym robię co mogę żeby nie traciła energii na pouczanie mnie i pokazywanie mi co zrobiłem nie tak.
Usuwam jej się z drogi, zaszywam gdzieś w kąciku i cierpię patrząc ile rzeczy jest do zrobienia bez mojego w tym udziału. Z takiego właśnie zaszycia tuż przed kolacją wigilijną brutalnie wyrwał mnie dzwonek do drzwi i dochodzący zza nich lekko zachrypnięty śpiew:
– Przybieżeli do Betlejem Paaaaasteeeerzeee !!!!!!
Wszystko się zgadzało. Mój dom przypomina nieco szopkę bo w końcu 100 lat temu służył za folwarczną stajenkę. Działania moich dzieci też przypominają czasami szopkę więc do rozwiązania pozostało jedynie pytanie kto jest tym cudnie śpiewającym pastuszkiem.
– To ten fajny Pan co mieszka w małym domku obok – powiedziała Hania która była najbardziej czujna bo od rana wypatrywała aniołka z prezentami.
Otworzyłem drzwi a za nimi stał Stasek.
Stał to może za dużo powiedziane ponieważ ……przybrał pozycję ni to wertykalną ni to horyzontalną.
W ręku trzymał lekko brązowy opłatek i święty obrazek. Oba rekwizyty musiały być poświęcone bo niemal byłem pewien że widzę cud przepływający z ręki która je trzyma do błędnika który nie pozwalał Staskowi się wywrócić.
– Jaceeek, ku.waaaa !!! Święta są to przyszedłem po kolędzie, Ty nygusie !!! Choćże niech Cie ucałuje !!! No i opłatek przyniosłem dla Was i obrazek !!!!
Stasek obcałował mnie serdecznie a potem dzieci które po tym pocałunku miały z racji nikłych doświadczeń z alkoholem cały wieczór szampański humor i padły o zadziwiająco wczesnej porze.
– A gdzie żona ??? – Zapytał Stasek rozglądając się za gospodynią.
– Głowa ją boli – powiedziałem sądząc że to będzie najprostsze do zrozumienia dla mężczyzny wytłumaczenie. Tłumaczenia że musiała pójść do łazienki żeby przewinąć Jasia na lewą stronę, albo że przypomniała sobie że zostawiła w Cieszynie nie wyłączone żelazko wydawały mi się lekko wydumane.
Połamaliśmy się ze Staskiem opłatkiem, pożyczyliśmy sobie zdrowia. Stasek spojrzał na choinkę migającą za oknem.
– A ja ku.wa nawet choinki nie mom  – powiedział smutno.
– Stasiu, masz drzewko przed oknem to może dam ci parę groszy na jakąś bańkę ??? No i możesz z nami zjeść kolację …
Stasek ożywił się słysząc o bańce.
– E nieee Jacek…… jak dasz na bańkę to pokolędujemy razem z bratem .
Stasek schował datek na bańkę do kieszeni i wręczył mi obrazek. To był obrazek ze św. Antonim z jednej strony i napisem ” Pamiątka z kolędy 2007. Szczęść Boże” z drugiej.
Święty Antoni to ten pod którego wizerunkami w kościele wystawione są skarbonki z napisem ” Ofiara na chleb dla ubogich „….Wtedy pomyślałem że głupi są Ci którzy naśmiewają się z ludzi modlących się do obrazków wierzących w takie zabobony. Ja tam wierzę, bo przecież św. Antoni dał Staskowi chleb powszedni ( że w płynie to tylko dowód na to że wiedział co mu bardziej potrzebne ) …. a mnie w myśl tego co było napisane na drugiej stronie obrazka, Pan Bóg poszczęścił takim sąsiadem.
I nie ma w tym co piszę żadnej ironii ……
Komentarz biznesowy: 
1/ Zbliżają się święta i – na miły Bóg – nie wysyłaj wszystkim sztampowych życzeń na skrzynkę bo tego i tak nikt nie czyta
2/ Jeśli już wysyłacie coś na maila to niech będzie to jakiś dowcipny filmik w którym załoga Twojej firmy zaśpiewa albo zagra okolicznościową pieśń bądź piosenkę. Niestety nie mogę tego zobrazować ponieważ nie mogłem się doszukać filmu w którym ekipa z konkurencyjnej agencji reklamowej odśpiewała „White Christmas” w wersji punkowej i to z takim czadem że oglądałem to z wielka przyjemnoością i ….  gryzłem z zazdrości paluchy że to nie ja wpadłem na ten pomysł,  tym bardziej że strasznie fałszowali i byłem pewien że zagrałbym to z moją ekipą dużo lepiej 😉
3/ Dobrym rozwiązaniem jest telefon do strategicznych klientów bądź dostawców i złożenie życzeń z ważnym elementem napomknięcia o członkach rodziny ( jeśli nasz klient takich posiada ).  To dlatego w niektórych biznesowych kalendarzach z kontaktami są rubryki  ” Family ” gdzie po rozmowie z klientem o wszystkim i o niczym notujesz imiona dzieci i żony oraz mniej więcej w jakim są wieku. Pamiętanie o tym w kolejnych rozmowach robi na klientach duże wrażenie … wiem coś o tym.
4/ Najlepszym z najlepszych jest zrobienie tego co zrobił Stasek T. czyli wizyta u klienta, ale tutaj uwaga  ! … nie robimy tego tak jak Stasek w sposób niezapowiedziany … no i staramy się żeby po naszej wizycie klient przebywający blisko nas mogł później wsiąść do samochodu bez ryzyka utraty prawa jazdy. Stasek niestety o tym zapomniał 🙁 .
Miło jest wręczyć jakiś świąteczny, oryginalny upominek. Może to być jakiś stroik, mała choinka, jakiś oryginalny dla danego regiomu przysmak świąteczny. W Cieszynie – skąd pochodzi moja żona takim świątecznym przysmakiem jest tzw. Murzyn czyli ciasto z biała kiełbasą w środku. Pamiętam jakie na mnie zrobiło wrażenie kiedy je spróbowałem pierwszy raz. Wygląda ono tak jak na zdjęciu na samym dole  dole
Jeśli Spodobała Ci się świąteczna opowieść o moim sąsiedzie i mentorze i chciałbyś poznać go bliżej w kolejnych
odsłonach to poniżej możesz zapisać się na listę Jego  „fanów” i otrzymywać kolejne opowiadania o nim na swoją skrzynkę mailową.


 

murzyn

Mądrych reklam nigdy dosyć

Reklamować można na wiele sposobów ale kiedy reklama jest mądra wtedy na pewno ją zapamiętamy.
Zapamiętamy też firmę która ” wypuściła ” mądry przekaz.
Zazwyczaj takie reklamy zupełnie nie poruszają kwestii produktów i nie zachęcają do zakupu czegokolwiek.
Ale budują wizerunek i brand skuteczniej niż jakakolwiek reklama w pięknych plenerach, ze znanymi gwiazdami i olśniewającymi fajerwerkami.
Pisałem już kiedyś o wspaniałym spocie Dove „You More Beautifull than You Think” czy naszej  rodzimej reklamie Ery ” Zadzwoń Do Mamy” a dzisiaj polecam reklamę Ikei.
Wszystkim rodzicom którzy poddali się już przedświątecznemu szałowi zakupowemu dedykuje tą właśnie reklamę

Ojcostwo niejedno ma imię … czyli jak dowcipnie uderzyć w konkurencję ;)

Jedną z metod walki o klienta jest pokazanie że konkurencja nie dorasta nam do pięt.
Ale jak to zrobić żeby nie narazić się na opinię zarozumiałego bufona ?
Myślę że najwłaściwsze jest użycie dowcipu w reklamie.
Dowcipu który sprawi że nawet konkurencja się uśmiechnie i będzie chciała się w jakiś sposób fajnie „odegrać”.
Z okazji Dnia Ojca firma Durex pokazała takie oto ogłoszenie:

fajna reklama Durexu

fajna reklama

A gdyby tak wykorzystać zwykły chodnik – czyli ” Trotuar Advertising ” ;)

Przechodząc ulicą Dolnych Młynów w Krakowie zobaczyłem kobietę malującą kredą na chodniku fajne grafiki i hasła. W zasadzie nie można nie przejść koło sklepu i nie zauważyć takich napisów przed nim co wcale nie jest takie oczywiste w wypadku szyldów.

Ile  razy zdarzało się wam odkrywać ze zdumieniem że coś co potrzebujecie jest na wyciągnięcie ręki ?

Ile razy spotkaliście się z takim dialogiem ?

– Jak fajnie że otwarliście ten sklep …

– Ale my tu już jesteśmy 3 lata

Bardzo często ludzie którzy biegną zagonieni do pracy, przedszkoli, szkół czy po prostu spacerujący sobie w pobliżu Waszego sklepu po prostu nie wiedzą o tymże jesteście na wyciągnięcie ręki mimo że sklep jest waszym zdaniem dobrze oznakowany.

Otóż niewielkim wysiłkiem możesz będąc właścicielem sklepu  tego uniknąć bo szyld szyldem ale bohomazy na chodniku są po prostu lepiej widoczne i ciekawsze 😉

reklama na chodniku 2

P.S. Pytałem rysującą dziewczynę czy sklep nie jest represjonowany przez Straż Miejską i odpowiedziała że nie. Jedyne represje jakie spotykają te napisy to dżdżysta pogoda 😉 A skoro krakowska Straż Miejska nie czepia się takich napisów to znaczy że jest duże prawdopodobieństwo że gdziekolwiek handlujesz możesz użyć tej fajnej techniki.

Gdybym miał sklep, albo jakiś punkt usługowy w miejscu uczęszczanym przez ludzi to nie zastanawiałbym się ani chwilę 😉

rysunki na chodniku 1

Jak wykorzystać film, znajomych i linki partnerskie do promocji swojego produktu ? Czyli „Trzy grzybki w barszczu” Piotra Michalaka

Piotr Michalak to przedsiębiorca którego mogę traktować jak konkurenta … ale w sumie to daj Boże takich fajnych konkurentów .

Kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem miał nieco inny image i wyglądał jak …. Abraham Lincoln co już było nieco odjechane dlatego zacząłem Go obserwować. Ale o roli ” imidżu ” w budowaniu relacji z klientem napiszę kiedy indziej .

Piotr działa w marketingu i reklamie ale także organizuje ciekawe seminaria i szkolenia.

Zobacz w jaki sposób promuje Seminarium które odbędzie się już niebawem.  Warto przyglądnąć się tej metodzie po to przysłowiowe ” trzy grzybki w barszczu ”

Prześledźmy zatem po kolei wszelkie procesy jakie Piotr wykonał promując Seminarium.

Po pierwsze nakręcił fajny film pod „chwytliwym” tytułem „7 metod na etyczne podwojenie zysku”

Po drugie zaprosił swoich znajomych do promocji swojego seminarium dając każdemu z nich tzw. linki partnerskie.

Jeden z moich linków wygląda tak :  http://ententa.pl/k15-1-2-2/?ref=jacetyr

Po co ten link ? To proste !

Każda osoba która z tego linku chce obejrzeć film trafia najpierw na stronę na której Piotr opowiada o sobie budując wizerunek eksperta. To pierwsza korzyść dla Piotra w całym procesie.

Następną korzyścią jest to że Piotr zanim pokaże Ci ten film prosi cię o pozostawienie swojego maila.

To druga korzyść jaką osiągnie Piotr w procesie marketingowym ponieważ będzie mógł w najbliższym czasie zachęcać Cię do wzięcia udziału w seminarium wysyłając maile z kolejnymi ” przynętami ”  ( oczywiście tylko wtedy jeśli nie zdecydujesz się na to od razu ;)) ….. Za to w przyszłości będzie mógł Cię informować o innych produktach których jest lub będzie autorem.

Takie strony na których zbieramy maile potencjalnych klientów nazywamy stronami przechwytującymi i wyglądają mniej więcej tak jak na fotografii poniżej.  O stronach przechwytujących i ich rodzajach napiszę niebawem na łamach Volksmarketingu.

Michalak

Dopiero po zapisaniu się na jego listę mailingową będziesz mógł obejrzeć film który jest bardzo interesujący i dotyczy nie tylko przedsiębiorców.

Ponieważ film jest ciekawy to zapamiętasz Piotra jako osobę wzbudzającą sympatię i utwierdzisz się w tym że jest specjalistą/ekspertem.

Potem już pozostaje „wezwanie do akcji” czyli zachęta do tego żebyś pojawił się na jego seminarium.

To bardzo przemyślana taktyka którą warto podejrzeć od środka 🙂

Zdradzę Ci jeszcze jeden sekret ” linku partnerskiego ” … to jest trzecia korzyść dla Piotra ale też dla mnie

Otóż ten link sprawia że jeśli pojawisz się na Seminarium to ja – czyli osoba pisząca ten tekst – dostanę za to prowizję 😉

Polecam to seminarium bo wiem jacy tam będą prelegenci ale skoro już wiesz że mam z tego korzyść to rozumiem też że możesz mieć wątpliwości czy jestem obiektywny 🙂 … ale co by było gdybyś o tym nie wiedział ? Wtedy zakładając że lubisz mnie i moje pisanie chętniej nabędziesz bilet lub produkt Piotra bo ja – czyli osoba lubiana przez Ciebie – go polecam.

Zauważ że Piotr dając mi prowizje dociera ze swoim produktem do zupełnie nowego kanału dystrybucyjnego który był dla niego niedostępny a to jest sprytne do kwadratu, prawda ?

To jest ta trzecia korzyść ponieważ od momentu kiedy się zapiszesz na jego listę mailingową wpadasz do jego ” lejka sprzedażowego ” i jego kanału dystrybucji. O tym co to jest lejek sprzedażowy napiszę przy okazji omawiania świetnego narzędzia stworzonego przez grupę młodych krakowian.

Zespół Piotra przygotował również banery reklamowe które osoby polecające jego seminarium mogą zamieścić na swoich blogach.

Ja to to też uczyniłem co możesz zobaczyć na pasku obok po prawej stronie. Jeśli klikniesz w ten baner który jest widoczny nawet jeśli będziesz czytał inne wpisy to mam szansę na prowizję …. i to jest piękne !

Podsumowując :

Zapraszam Cię do prześledzenia całego procesu poprzez kliknięcie poniższego linka … a jeśli zobaczę na swoim koncie jakąś prowizje to znaczy że zaufałeś i mnie i Piotrowi  😉

7 METOD NA PODWOJENIE ZYSKU – To seminarium polecam

 

Uważaj na konkurencję albo bezmyślnych reklamiarzy …. Twój przekaz może być przeinaczony !

Kiedy wymyślamy jakieś hasło promocyjne zawsze powinniśmy unikać tego żeby jednym bądź dwoma słowami nie można było zmienić jego znaczenia …. a przy zlecaniu oklejania billboardów pamiętajmy o klauzuli w której zastrzeżemy że koło naszych reklam nie będzie wisiało nic co może przeinaczyć nasz przekaz 🙂

Wielokrotnie konkurencyjne firmy wykorzystywały takie hasła  bez tak zwanego  „zmiłuj ” …

Czasami niedopowiedzenie w haśle jest pożądane, dowcipne, dając do myślenia ale bezpieczniej zakończyć hasło kropką w sensie zamknięcia jego znaczenia.

Prawdopodobnie zbyt skomplikowanie to wyjaśniam bo sam zaczynam nie rozumieć tego co piszę, dlatego pozwól że podam przykład z Łodzi 😉

Nie sądzę żeby to było dzieło konkurencji ale z cała pewnością jest to dzieło bezmyślnej agencji promocyjnej 😉

Łódź kreuje

No i właśnie o to mi chodziło 🙂

Czy znacie jakieś inne przykłady takiego działania ?

A czy Ty zbierasz maile swoich klientów ? Historia pana Andrzeja i jego Kantyny czyli … Sposób na klienta ” twardziela „

– Panie Jacku jak ściągnąć nowych klientów ? Pan przecież pracuje w reklamie tyle lat ….

Pan Andrzej , właściciel mojej ulubionej polowej jadłodajni o wdzięcznej nazwie ” Kantyna ” mimo wesołego usposobienia wcale nie miał wesołej miny.

Lata temu wpadł na pomysł otwarcia ” kuchni polowej ” gdzie je się w wojskowym namiocie przysmaki żołnierskie takie jak bigos, grochówka ( ale jaka ! ) oraz wynalazki samego szefa kuchni. Ma facet smykałkę do gotowania i podbił kubki smakowe mężczyzn lubiących zdecydowane smaki takimi wynalazkami jak „Gulasz Madziar” i ” Zupa Smoka ” które potrafią wycisnąć łzy z największych twardzieli.

Kiedy w okolicy budowano dużo domów jego klientelą byli budowlańcy którzy za niewielką cenę dostawali kaloryczną pożywkę dla mięśni. Także wielkie zamiłowanie pana Andrzeja do krótkofalarstwa sprawiło ze TIRowcy i przedstawiciele handlowi zgłaszali przez CB zamówienia i kiedy już pojawiali się w namiocie to czekało na stole ich ulubione danie.

I byłoby fajnie gdyby nie kryzys i wybudowanie obwodnicy która przekierowała część ruchu z pominięciem drogi obok ” Kantyny ” czyli liczba kierowców drastycznie spadła. Nie ma już tylu budowlańców, przedstawiciele handlowi którzy kiedyś codziennie wyjeżdżali w trasę teraz ponoć jeżdżą raz, dwa razy w tygodniu i pan Andrzej mocno to odczuł na swojej kieszeni, stąd to dość rozpaczliwa prośba o pomoc.

Zaczęliśmy od samego początku

1. Zadaliśmy sobie pytanie ” Kto jest i kto mógłby zostać klientem Pana Andrzeja ? „

Wiemy że byli to budowlańcy i kierowcy i wiemy że niemal wszyscy wspominali o tym  że byli w wojsku kiedy oglądali liczne wojskowe eksponaty w kantynie. Zatem mogli to być miłośnicy wojskowej kuchni albo ludzie którzy mieli sentyment do wojska. Poszliśmy tym tropem i wywnioskowaliśmy że dobrą grupą docelową mogą być miłośnicy historii wojskowości oraz coraz liczniejsza grupa paintballowców i zwolenników Air Soft Gun  czyli ASG.

Zaczął się wyłaniać obraz klienta który pokochałby ” kantynę ” . To jest po prostu facet który jest ( albo wydaje mu się że jest 😉 ) TWARDZIELEM. Poszerzyliśmy zatem grono klientów. To nie tylko budowlańcy i kierowcy którzy przejeżdżają obok ale też członkowie grup rekonstrukcyjnych, Miłośnicy Paintballa, ASG, fani historii wojskowości ( tacy jak ja 🙂 ) ….. no dobra … to już dużo !

Ale jak do nich dotrzeć ?

Po pierwsze pan Andrzej nie miał żadnej planszy przy drodze. bazował na małym szyldzie i poczcie pantoflowej. Postanowiliśmy że wykorzysta starą konstrukcję po bilbordzie a na planszy będzie żołnierz polski, niemiecki i radziecki którzy jedzą razem z menażek. No i zaproszenie do baru w trzech językach. Dlaczego tak ? Bo zauważyłem że po drodze jeździło dużo samochodów z rosyjskimi i ukraińskimi tablicami a ” Kantyna ” daje jedzenie w rozsądnych cenach więc dobrze byłoby ściągnąć także obcokrajowców.

Poszukałem dojść do członków grup rekonstrukcyjnych bo ich mundury przydałyby się do zrobienia fajnego zdjęcia. Prócz tego wspomniałem członkom tych grup że Pan Andrzej ma wokół ” Kantyny ” sporo wolnego miejsca gdzie mogliby sobie robić spotkania, palić ogniska, pukać do siebie z karabinów i na pewno byłoby to zauważone przez licznych kierowców przejeżdżających obok.A na tym właśnie rekonstruktorom zależy przecież najbardziej 😉

Jedna z grup rekonstrukcyjnych odtwarzająca batalion pionierów ( czyli w terminologii polskiej pułk sapersko-inżynieryjny ) jest zainteresowana zrobieniem u Pana Andrzeja imitacji okopów i bunkra typu ” Tobruk „

Czyli zaczynają się dziać ciekawe rzeczy.

No i teraz dochodzimy do tytułu tego wpisu. Pan Andrzej był zdziwiony kiedy przyniosłem mu małe przykładowe karteczki z miejscem na wpisanie maila i zgoda na przetwarzanie danych osobowych…..

kartki do zapisu na listę mailingową

Zapytał po co mu to ?

– Panie Andrzeju a jeśli chłopaki urządzą u Pana zlot jakiś albo przyjadą budować te okopy to jak Pan o tym poinformuje swoich klientów ? Jedynie Ci którzy będą przejeżdżali obok wpadną ale ja np. chciałbym przyjechać na coś takiego ze swoją rodzinką. jeśli dostanę maila od Pana to będę ale jak nie dostanę to dowiem się o imprezie post factum, prawda ?

– No ma Pan rację panie Jacku

– Nawet jeśli zebrałby Pan maile od swoich klientów to rozsyłka informacji o wydarzeniach byłaby bez ich zgody wykroczeniem. Stąd te karteczki. Może Pan w zamian za zostawienie maila i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych zaproponować np. bułkę gratis jeśli ktoś będzie niechętny. Podejrzewam że to zadziała choć wiem ze to brzmi śmiesznie, ale kto mógłby panu odmówić ?  😉

Potem opowiedziałem Panu Andrzejowi o autoresponderze  czyli narzędziu do wysyłania maili w pewnych interwałach czasowych. Mógłby na przykład wysyłać ludziom ciekawostki o kulinariach wojskowych, ciekawostki historyczne o dowódcach, uzbrojeniu, sensacyjnych i śmiesznych zdarzeniach na polach bitew i tym samym miałby cały czas kontakt z klientami i przypominałby się im od czasu do czasu. Prócz tego mógłby informować o imprezach, wydarzeniach kulinarnych i promocjach.

” Kantyna ” zaczęła żyć swoim nowym życiem 😉

P.S. Niedawno dowiedziałem się że idąc tropem ” Mój klient to twardziel ” pan Andrzej nawiązał współpracę z ” Wrak Race „ który zawitał do Krakowa niemal po sąsiedzku. W zamian za drobny sponsoring otrzymał wyłączność na obsługę gastronomiczną imprezy.

A pozyskał kontakt w ten sposób że zaproponował obcemu klientowi zagranie w kości o pierwsze danie … No i wciągnął go do  zabawy a potem zaczęli gadać o interesach 😉

Ale o ” Grywializacji ” napiszę innym razem …

I da się ??? Pewnie że się da ! 😉

Porady ekspertów

W tym dziale będziemy zbierali cenne porady dotyczące marketingu, reklamy i zarządzania a także motywacji.

Za zgodą autorów będziemy dzielili sie tutaj ich doświadczeniem, przemyśleniami i pomysłami na usprawnienie biznesu.

Pierwszy artykuł będzie o … KANTYNIE 😉

1. KANTYNA i pomysł na zwiększenie zysków za pomocą listy mailingowej …

 Odpowiedz sobie na pytanie :  Czy zbierasz adresy mailowe swoich klientów ?”

Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to przeczytaj TUTAJ jak wpłynęła lista mailingowa klientów na rozwój małego punktu gastronomi – cznego ?

– Autor : Jacek Tyrański  – Agencja Reklamowa Signum AB

Myślę że machniecie wizualizację i projekt gratis ? To przecież tylko chwilka ….

Dzisiaj będzie o tym dlaczego praca grafika powinna jednak coś tam kosztować 😉

Zastanawiające jest że ludzie kiedy przychodzi do ich domu hydraulik albo ślusarz nie są oburzeni że muszą zapłacić za jego usługę. To przecież oczywiste że jeśli przychodzi do domu facet w ferszalungu ( bo tak się nazywa robocze ubranie w małopolsce ) i ma torbę wypełnioną kluczami żabkowymi, szwedzkimi i francuskimi, pompką do przetykania a także pakułami tudzież taśma uszczelniającą to trzeba mu zapłacić i to niemało ( czyli znów stosując krakowski slang – trzeba wybecalować ).

Niestety okazuje się że ta sama osoba która bez zmrużenia oka „becaluje” hydraulikowi ma wielkie opory z uznaniem faktu że grafik komputerowy to fachowiec który też chciałby zarobić jakieś pieniądze już choćby z tak prozaicznego powodu że legalnie zakupione oprogramowanie Photoshopa który jest bohaterem tego wpisu jest droższe niż dobrze wyposażona torba hydraulika 😉  Milczeniem zbędziemy także fakt że samym programem grafik projektu nie zrobi i przydałby mu się jakiś dobry komputer i monitor.

No ale zupełnie nie możemy przemilczeć tego że grafik powinien mieć wyobraźnię a także umieć sprawnie posługiwać się nieograniczonymi opcjami jakie dają programy graficzne.  Uwierzcie mi że to umiejętności wymagające nieco więcej wiedzy i tzw. daru bożego niż umiejętność przetkania zlewu czy przykręcenia nawet najbardziej   wyrafinowanego kranu czy deszczownicy …

tanio i dobrze

Dlatego apeluję do przedsiębiorców. Kiedy rozmawiacie o reklamie swojej firmy unikajcie takich zdań:

” Mam nadzieję że dostanę przed podjęciem decyzji kilka projektów i wizualizację gratis. Przecież macie tam te swoje programy i to jest chwilka pracy … co to dla was ??? „

Zaręczam Ci że gdyby grafik miał przy sobie taką torbę z narzędziami jaką ma hydraulik to  po takim tekście wyciągnąłby młotek 😉

Aha ! Miałem właściwie napisać o fajnej kampanii Photoshopa a wyszło mi coś takiego … może dlatego ze powyższy tekst słyszę kilka razy w tygodniu a potem oglądam jak ” gratisowe projekty ” naszych grafików śmigają po całej Polsce z zapytaniem : ” A ile by kosztowało zrobienie rzeczy jak na tym projekcie  ??? „

Jeśli lider tego używa to to jest dobre :) – czyli wykorzystuj w sprzedaży autorytety

Dzisiaj reklama Sony. Bardzo ładny i świetnie skrojony filmik ale ten tekst będzie o liderach i autorytetach .

Jaki zabieg zastosowano w tej reklamie ? Nie wiem czy występujący w niej tancerz prowadzący grupę to ktoś ważny w tym światku czy nie ? Zresztą to nieważne….
Ważne jest żeby w reklamie nie było wątpliwości że to LIDER, ktoś kto wzbudza zaufanie, sympatię a inni są zapatrzeni w niego bo jest dla nich źródłem inspiracji i szefem jednocześnie – JEST AUTORYTETEM

Postarajmy się nasz produkt pokazać jako narzędzie bez którego ten lider byłby jak bez ręki, albo że nasz produkt jest źródłem inspiracji i przyjemności dla tegoż lidera. Zrobisz to – Bingo !

W przypadku tej reklamy telefon pomaga w pracy bo rejestruje inspirujące lidera zdarzenia, przynosi mu relaks w najmniej oczekiwanych miejscach … to właściwie ten telefon tak naprawdę jest cichym twórcą sukcesu całej grupy.

Fajna reklama, świetnie zmontowana, dynamiczna muzyka, nie ma w niej amatorszczyzny … no i ten facet w żółtym czymś na sobie 😉

 

Podsumowując” warto przy reklamowaniu swojego produktu wykorzystać autorytet jakiegoś użytkownika.

Niekoniecznie musi być to ktoś znany ( to zazwyczaj bardzo dużo kosztuje 😉 ).  Autorytet możemy zbudować fabułą ( tak jak na powyższej reklamie ) albo np. za pomocą ubioru. Zauważ że w reklamach firm farmaceutycznych nie wykorzystuje się znanych lekarzy ani naukowców …. wystarczy aktorów ubrać w białe kitle i przewiesić im stetoskop przez szyje … no i oczywiście koniecznie muszą nosić okulary – i już mamy „autorytety”.

P.S. W mojej agencji reklamowej mistrzem od budowania autorytetu za pomocą wyglądu jest mój wspólnik. Ma odjechaną fryzurę, nosi niekiedy ekscentryczne ciuchy a czasami jaskrawo czerwone lakierki. Klient widząc takiego gościa widzi że to osoba kreatywna, nietuzinkowa i podświadomie liczy na taką samą reklamę wymyśloną przez niego.  Bo w reklamie i marketingu odrobina szaleństwa jest wskazana … no chyba że reklamujesz proszki do prania 😉

Pomyśl jak powinien wyglądać ktoś kto jest autorytetem dla twojego klienta i w swoich reklamach wykorzystuj ten wizerunek.

P.S. Jeśli np. posiadasz firmę zajmującą się zielenią to masz piekielne szcęście …. możesz być trendy i podbudowywać autorytet swojej firmy  modnym dzisiaj wizerunkiem ” mężczyzny drwala ” 😉

drwal